wtorek, 21 maja 2013

Poznajmy Melody.

Nazywam się Melody Miłostek, mam 16 lat czyli jestem z tzw. 6 rocznika w szkole magii na Szklanej Górze.
Właśnie co przyjechałam wraz z kuzynką Aurelią, mieszkamy dość daleko od Szklanej Góry dlatego zawsze przyjeżdżamy ostatnie. Po cichu nauczycielki poprowadziły nas do pokojów, szybko się rozpakowałyśmy i położyłyśmy się spać, ja jak zwykle nie spałam, patrzyłam na sufit i rozmyślałam o wielu rzeczach na raz. Ja i kuzynka pochodzimy z domu Angelussiren, nasze barwy to szary i niebieski, a zwierzę patronujące to chimera stworzona przez alchemika-założyciela domu Angelussiren, ta chimera to połączenie białego orła i ryby, nieśmiertelne stworzenie, której krew jest niezwykle magiczna, jest składnikiem większości eliksirów pochodzących z czarnej magii. Właściwie to chodzę do tej szkoły dopiero od dwóch lat, według praw naszej księgi powinnam chodzić teraz do 2 rocznika, ale dzięki ciotce Elen, która uczy nas zielarstwa można było nagiąć trochę przepisy. Nie mogłam od początku chodzić do szkoły ponieważ moi rodzice, a raczej ojciec jest... był alchemikiem, nie powinno to przeszkadzać w mojej nauce na czarodzieja... jednak w sercu ojca zapanowała ciemność i ból, nienawidził dyrektorki szkoły, pragnął zniszczyć szkołę magii i zabić wszystkich magików, stworzył chimerę tak potężną, że nikt nie zdołał jej pokonać, spustoszyła dużą część mugolskich miast, zabiła mojego ojca i okaleczyła mnie, na całe szczęście udało się komuś zniszczyć chimerę, jednak zło, które w niej tkwiło rozproszyło się w formie odłamków czarnych kamieni filozoficznych z czego jeden z nich trafił do mojego oka, wydobycie go było niemożliwe, dlatego aby upewnić się że żaden z czarodziej nie będzie pragnął mnie zabić za błędy ojca wymazano incydent z pamięci wszystkich, a legenda o siedmiu kamieniach grzechu została zapomniana. Dziś mogę normalnie chodzić do szkoły, zamiast prawej nogi mam protezę i kamień w lewym oku sprawił że na nie oślepłam, mimo wszystko wygląda normalnie oprócz czarnej tęczówki i tak mi to nie przeszkadza, a poza tym mam krótkie, czarne włosy, bladą karnację, moje zdrowe oko jest koloru zielonego i zazwyczaj noszę szalik o barwach mojego domu, który zasłania moje usta. Nienawidzę poznawać nowych ludzi, wszyscy pytają się: "dlaczego kulejesz?", "Co ci się stało z okiem?", nienawidzę tego... ale mimo wszystko wciąż czekam... aż słowa mojej mamy się sprawdzą... że pewnego dnia poznam osobę, która zbierze wszystkie kamienie grzechu i uwolni mnie od ciężaru, który wciąż noszę za mojego ojca.

1 komentarz: